Kotlina Jeleniogórska, a zwłaszcza jej południowa część upstrzona jest kopulastymi, granitowymi wzgórzami. Nie są to jednak zwyczajne wzgórza, spora część z nich posiada liczne walory, nie tylko krajobrazowe i przyrodnicze ale i historyczne, kulturowe i architektoniczne.
Mapa

Lokalizacja Grodnej

Jednym ze wzniesień należących do Wzgórz Łomnickich wyrastających ze zrównanej Kotliny Jeleniogórskiej jest Grodna. Jej wysokości to 506 m. n. p. m. i wznosi się nieopodal małych Marczyc (wieś). Jest to najwyższy szczyt Wzgórz Łomnickich, a co za tym idzie zalicza się do Korony Sudetów Polskich.

Ale poprzestańmy już na geografii, nazwach i liczbach …

Grodna

Grodna po prawej od zbiornika Sosnówka i na tle wsi o tej samej nazwie.

Na szczycie znajdują się ruiny myśliwskiego zamku Księcia Henryka pochodzącego z I połowy XIX wieku. Wybudował je książe von Reuss z pobliskich Kowar. A skoro na imię mu było Henryk (Heinrich) stąd tez do dzisiaj zamek określa się korzystając z jego prawa własności.

Rodzina von Reuss była jedną z najmożniejszych i najbardziej poważanych rodzin na Śląsku obok takich rodów jak Schaffgotsch, von Reden czy Hochberg. Posiadali również znaczny majątek w sąsiadującej ze Śląskiem Saksonii.

Aby zrozumieć ideę powstania pseudogotyckiej budowli trzeba by rozumieć ówczesne potrzeby i fascynacje możnych epoki, którym w nadzwyczajny sposób, w imię romantyzmu, imponowało średniowiecze i jego architektura. Aby jednak móc osiągnąć pożądany efekt konieczne było również wkomponowanie tej myśli w naturalny krajobraz. Tak w skrócie można określić genezę powstawania założeń pałacowo-parkowych. W tym czasie powstaje w Kotlinie Jeleniogórskiej kilka romantycznych parków krajobrazowych m.in ten założony przez von Reuss’ów. Jego centrum był pałac w Staniszowie Górnym, ale jego zasięg obejmował również okoliczne wzgórza w tym Grodną oraz górę Witoszę  w której wydrążone m. in jaskinie. Po cichu mówiło się również, że założyciel parku i opisywanej budowli chciał w ten sposób „pokazać się” w arystokratycznych kręgach. Bowiem bogate rody posiadały znacznie bardziej imponujące włośni jak chociażby Schaffgotsch’owie w przypadku zamku Chojnik, co mogło wywołać niedowartościowanie bądź nawet i zazdrość u księcia Henryka.

DSC_9901

Park Krajobrazowy von Reuss’ów zajmował powierzchnię niespełna 200 hektarów i należał do najpiękniejszych i największych w okolicy. Mimo, że posiadał prestiżowych właścicieli z wyższych sfer był otwarty dla turystów i gości z zewnątrz.

Zamek wzniesiono w roku 1806 roku. Początkowo była nim jedynie wieża widokowa i przybudowany do niej niewielki schron myśliwski. 36 lat później schron przebudowany na bardziej okazałą część pałacową.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Tak wygląda dzisiaj wejście do zamku (powyżej)

Zamek księcia Henryka na wzgórzu Grodna, litografia barwna E.W. Knippel (reprodukcja z wystawy w pałacu w Łomnicy)

Tak miały się tutejsze walory w roku 1850.

Przez okno można niegdyś było zajrzeć do zadaszonej izdebki pełniącej funkcję schronu myśliwskiego. Nie było nie wiadomo jak kunsztownie, ale było gdzie usiąść i na czym postawić kufel 🙂 Ów izdebka pełniła funkcję niewielkiego i bardziej prywatnego schroniska gdzie można było się przespać. Pojawiający się tu coraz częściej turyści mogli nabyć strawę i napitek (bardziej skromny poczęstunek). Niegdyś było to bardzo atrakcyjne miejsce, wystarczy spojrzeć na widokówki i litografie poniżej.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Tak wyglądał duch epoki romantycznej na tych terenach 🙂 To musiały być piękne czasy!

To był niewątpliwie piękny zameczek z dwoma izbami, z widowiskową wieżą widokową na którą oczywiście można było się wdrapać i podziwiać szeroką okolice. Wieża posiada typowo gotyckie oblankowanie (tzw. krenelaż), niestety możemy je podziwiać jedynie z dołu, nie zachowały się schody na wieżę (ani jeden schodek). Wysoka jest na ponad 15 metrów.

Może dla jasności umysłu wyprostuję trochę ten „zamek, zameczek”. Otóż nie był to kompletny budynek/obiekt a jedynie jego fragment, niedokończony, stylizowany na ruiny. Można zadać sobie pytanie: po co budować ruiny jak można wybudować coś funkcjonalnego a zarazem pięknego i kompletnego?

Odpowiedź jest prosta. Bogata pruska arystokracja miała dużo czasu a i grosza im nie brakowało, lubowali się natomiast w średniowiecznych klimatach, co było typowe dla epoki romantyzmu. Co za tym idzie, aby uprzyjemnić sobie spacery wybudowali tu i tam troszkę średniowiecznych ruin. Romantycznie. Bogaty może wszystko 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Na pewno na „zamku” wizytowała Izabela Czartoryska, w trakcie swojej kilkumiesięcznej podróży po Dolnym Śląsku i Sudetach w 1816 roku. To dość ważna osobistość wyższych sfer społecznych i politycznych przełomu XVIII i XIX wieku.  Zresztą była kochanką samego Stanisława Augusta Poniatowskiego, ostatniego króla Polski i Nikolaya Repnina delegowanego przez carycę Katarzynę aby unicestwiał w Polsce wszelkie przejawy próby wzmocnienia polskiej państwowości w okresie jej „rozbierania”.

Z poziomu zamku dziś widoki są raczej kiepskie. Gdzieś między drzewami przebija się błękit jeziora Sosnówka, ale nijak ma się to w porównaniu z przeszłością. Pruscy właściciele i terenowi decydenci dbali by wzgórza o takim znaczeniu turystycznym jak Grodna były na swoich czubkach wydrzewione, a co za tym idzie piękne widoki dostępne na wyciągnięcie … oka 🙂

Obecnie, mamy tu do czynienia z pewnym kuriozum, a mianowicie zwiedzamy ruiny ruin 🙂 W Kotlinie Jeleniogórskiej nie jest to jednak odosobniony wypadek. Podobne ruiny ruin mamy również w Bukowcu w przypadku zamku Kesselburg (w zasadzie to jedynie wieży) i ruin amfiteatru kilkadziesiąt metrów dalej.

IMG_1849
Schodząc stromym niebieskim szlakiem z Grodnej do Marczyc dotrzemy do wyeksponowanych niewysokich skałek z których rozciąga się piękny widok na Karkonosze i Przedgórze Karkonoskie 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Co myślisz po przeczytaniu tego artykułu? Dodaj swój komentarz

Podobało Ci się? Polub artykuł lub podziel się nim na facebooku!

About Author

Świat naokoło jest niewyobrażalnie ciekawy, a ciekawość nie ma końca! Dlatego wychodzę z domu codziennie, bo każdy jeden dzień można zamienić na wiele odkryć. Kolekcjonuję doznania, kolory, smaki, przygody i emocje. Od 2016 roku dzielę się tymi kolekcjami będąc przewodnikiem terenowym po Sudetach ...

Leave A Reply

Znajdż nas na facebook'u
WYSZEDŁ Z DOMU - WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ®
Przejdź do paska narzędzi