Okres reformacji w życiu religijnym Europy przyniósł wiele zmian a te były często ogniskiem agresji, prześladowań a nawet i wojen. Pojawiło się wiele odłamów protestantów czyli tych, którzy z dotychczasowym kościołem rzymskim zerwali. Jednym z nich byli obecni jedynie na Śląsku tzw Szwenkfelderowie. Ich historia, rozgrywająca się przede wszystkim w Górach Kaczawskich i na ich pogórzu, jest bardzo ciekawym wątkiem historycznym ówczesnego śląska i do dzisiaj pozostały po niej ślady. Gdzie i jakie? O tym w dzisiejszym odcinku …

W tej części Sudetów Zachodnich drzewa wciąż powtarzają historię o tym jak to dawno dawno temu sam Lucyfer pozbierał heretyków i innowierców do wielkiego worka i z zamiarem dotransportowania ich do piekła przelatywał nad „Kaczawami”. Pech chciał, że zahaczył workiem o Ostrzycę i z worka wysypali się ów heretycy i rozbiegli po okolicy. O tym co było dalej, opowiadają już prawdziwe historie.

DSC07693

Ostrzyca widziana aż z Karkonoszy. Która to Ostrzyca chyba nie trzeba dokładniej lokalizować.

No to zaczynamy je snuć.

Caspar

W 1490 roku w Osieku pod Lubinem przyszedł na świat Caspar Schwenckfeld von Ossig. Mając 15 lat studiował w Kolonii a później we Frankfurcie nad Odrą. Nie rozwlekając za bardzo tego wątku dodam jeszcze, że musiał być „dobrze” urodzonym by po tak znaczących studiach objąć od razu posadę doradcy dworu księcia legnickiego Fryderyka II Legnickiego. Ale to co była istotniejsze w jego życiu  to zgłębianie teologii, której efekty poczyniły jego największe dokonania, o których dzisiaj wciąż się mówi (choć już bardzo rzadko). W latach 20-tych XVI wieku swoje protestanckie „ale” ujawnił światu Marcin Luter. Szwenkfeldowi spodobały się pomysły (tezy) ojca europejskiej reformacji i wkrótce stał się ich głosicielem. Musiał być charyzmatycznym kaznodzieją bo w 1522 roku przekabacił na luteranizm samego księcia Fryderyka a ten ustanowił tę religię religią księstwa. Szwenkfeld pomieszkując w rodzinnym Osieku zagłębiał się jednak coraz bardziej i bardziej w teologii i zaczynał się nie zgadzać z Lutrem. W efekcie udał się do Wittenbergii gdzie próbował oprzeć słowo słowu również w bezpośredniej konfrontacji z nim. Ale te spotkanie zakończyło się sporem. Tak też Caspar skręcił w bok, w swoją własną teologiczną ścieżkę i tak narodził się nowy ruch religijny nazwany później szwenklederami lub szwenkfeldystami.

Kaspar Schwenkfeld
Na temat ojca tego ruchu warto jeszcze wspomnieć, że resztę życia pisał o swoich teoriach odrębności od kościołów i katolickiego i protestanckich, których zaczęło się pojawiać wiele. W tej części Europy przekonania religijne bywały jednak często motywem wielu krwawych zajść, tak też, co nie trudno wywnioskować, Caspar Szwenkfeld miał niełatwe życie, musiał uciekać, przenosić się z miejsca na miejsce jako wędrowny kaznodzieja. Umarł po siedemdziesiątce ale niestety do dzisiaj nikt nie wie gdzie go pochowano.

Kult

Wraz z jego śmiercią nie nastąpił jednak zgon jego myśli wyznaniowej. Niewielka grupka jest uczniów propagowała jego nauki i w ten sposób grono szwenkfelderów się poszerzało. Jego wyznawcy zlokalizowani byli w dwóch ośrodkach, z czego jeden znajdował się na południu Niemiec, natomiast drugi na Dolnym Śląsku ( południowych krańcach Sudetów Zachodnich). Dodać należy, że to właśnie ten drugi ośrodek miał większe znaczenie i „nadawał rytm” rozwojowy gdyż to właśnie stąd pochodził Caspar Szkwenkfeld. Ruch nigdy jednak nie osiągnął wielkiego sukcesu a liczba jego wyznawców nie była nigdy liczona nawet w dziesiątkach tysięcy a jedynie w tysiącach. „Jedynie”, ale wystarczyło to by przetrwała do dziś., ale o tym zaraz 🙂

Twardocice

Drugi ośrodek koncentrował się w gminie Pielgrzymka (powiat złotoryjski) gdzie zamieszkiwało około 1,5 tysiąca szwenkfelderów we wsiach takich jak Twardocice, Czaple, Proboszczów, Rochów czy Bielanka.

WZD: Exodus Szwenkfelderów

Miejsce w których w XVIII wieku grzebano Szwenkfeldystów przez wiele lat stanowiło i po części do dziś stanowi wysypisko śmieci i miejsce wywozu gruzu.

Prześladowania

Szwenkfeldyści od samego początku mieli ciężkie życie, mimo, że uchodzili w społeczeństwie za tych najbardziej sprawiedliwych, moralnych i do tego byli bardzo pracowici. Dlaczego jednak ich prześladowano? Najpewniej dla tego, że już sam założyciel ich kościoła wszedł w ostry konflikt z Lutrem, a ten miał o wielu więcej wyznawców a co za tym idzie również i mocy sprawczej. Najistotniejsza była jednak sytuacja religijna w kraju. Zasiadający wówczas na tronie austriackim (w tym również i czeskim) Habsburgowie byli radykalnymi katolikami i w kwestii religii mięli zawsze sporo do powiedzenia, często „mieczem” religijnej sprawiedliwości. Tymczasem Szwenkfeldyści głosili tolerancję religijną i rozdział kościoła od państwa co w sposób rażący kłóciło się pomyślunkiem Habsburgów. Tak więc nasi sudeccy odmieńcy religijni byli prześladowani przez prawie wszystkie odłamy chrześcijaństwa i dodatkowo aparat państwa w którym przyszło im żyć. Prześladowania nasiliły się w XVII wieku, a dokładniej od momentu wybuchu wojny trzydziestoletniej kiedy to katoliccy Habsburgowie mięli na celu rekatolizację Czech i Śląska, które dotychczas były w znacznym stopniu protestanckimi. Ale mimo tego dało się na Śląsku jeszcze funkcjonować mimo odmienności religijnej, sytuacja radykalnie pogorszyła się nieco później. Apogeum prześladowań nastąpiło na początku wieku kolejnego, kiedy to o „jedność religijną kościoła katolickiego” zaczął walczyć cesarz austriacki Karol VI Habsburg. Był on mocno związany z papiestwem czego skutkiem było tępienie protestantyzmu. Cesarz otaczał się jezuitami i tym sposobem w 1719 roku wysłał dwóch z nich do złotorysjkich Twardocic z misją nawracania  tamtejszych sekciarzy na jedyną słuszną wiarę. Karol VI był zdeterminowany. Kilka lat później, w 1731 r. w ramach tej samej „jedności” wygnał z Salzburga ponad 20 tysięcy protestantów i to w kilka zaledwie dni. Na Pogórzu Kaczawskim na innowierców nakładano wysokie grzywny za „wymyślne” łamanie nowych praw np niestawianie się na obowiązkowe nauki rzymsko-katolickie. Ich małżeństwa anulowano i zakazano małżeństw mieszanych, luteran ze szwenkfeldystami. Dzieci musiały być chrzczone w katolicki sposób i ciężko sobie wyobrazić, że egzekwowanie tego ceremoniału należało do obowiązków wojska cesarskiego. Gdy jednak wojsko napotkało sprzeciw, lub odkryto, że dzieci nie były chrzczone odbierano je i już nie wracały do rodziców. Szwenkfelderzy często trafiali również do więzień (m. in na zamkach książęcych w Legnicy czy Jaworze)  a nawet ginęli za nieposłuszeństwo.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kościół w Twardocicach

Twardocice (niegdyś Harpersfordf) to małe wieś na Pogórzu Kaczawskim w gminie Pielgrzymka. To tu znajdował się jedyny kościół Szwenkfeldystów na Śląsku. Słowem jednak nie dało się wiele zrobić jezuickim mnichom, więc szybko przeszli na drogę sankcji i zakazów. W myśl nowych ustanowień prawnych Szwenkfeldystom nie można było nabywać gruntów. Zakazano im opuszczania miejsca zamieszkania bez specjalnych zezwoleń ani nawet chować zmarłych na tzw. świętej ziemi czyli tam gdzie inni chrześcijanie.. Mogli tego dokonywać jedynie poza granicami wsi, na polach uprawnych, w sposób w jaki chowano dotychczas jedynie najgorszej kryminalistów. Droga prowadząca na prowizoryczny cmentarz gdzie w latach 1720- 1740 pochowano około 200-300 Szwenkfelderów pokazana jest na poniższej fotografii.

DSC_0466
Twardocicka świątynia była budowlą o której sporo się mówiło i w której sporo się działo w I połowie XVIII wieku. Była tzw kościołem ucieczkowym, do którego przyjeżdżali na kazania ewangelicy z rekatolizowanego przez Habsbugów Śląska.Wewnątrz pomieścić się mogło niecałe 2,5 tysiąca wiernych ale zdarzało się, że w nabożeństwie brało udział nawet około 11 tysięcy osób.

1726 r. ktoś podjął się nawet próby podpalenia kościoła, ale udało się go uratować. „Ktoś”? Za pewne był to jakiś prokatolicki fanatyk, wysłannik papierza, jezuitów albo Habsburgów (w sumie to w tym przypadku synonimy).

Dodajmy, że Twardocice, mimo że przez wiele lat kojarzone ze Śląskiem zaliczane są i były Górnych Łużyc i w czasach o których mowa w tekście należały do Prus, gdzie swobody religijne były znaczne, a nie do podległego Czechom Śląska.

Jeszcze do końca II wojny światowej kościół miał się całkiem nieźle, niestety okres PRL-u okazał się jego katem i to co obserwujemy dziś to już tylko dalecezaawansowanej ruiny. Poniżej galeria zdjęć kościoła z roku 2015. Wróćmy jednak do tragicznych wydarzeń ….

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

PODWÓJNY EXODUS!

W 1726 roku, gdy sytuacja religijno-prawna była już na tyle uciążliwa, że Szwenkfelderom praktycznie zabraniano wszystkiego, zdecydowali się na odważny krok. Zwrócili się z prośbą do saksońskiego hrabiego Nicholasa Ludwiga Zinzendorfa, o schronienie a ten zechciał przyjąć ich na swoje włości. NA ich przyjęcie zgodził się również ówczesny książę Saksonii. „Wyznawcy Chwały Chrystusa” bo tak ich określano, uciekli więc z Twardocic i okolic, opuszczając swoje ziemie w niewielkich grupach, wędrując jedynie z najcenniejszym dobytkiem, całymi nocami, przez śniegi i mrozy (bo to było w lutym) by dostać się do BerthelsdorfuGörlitz (obecnie Zgorzelec) na wschodzie Saksonii. Szacuje się, że dotarło tu około 500 osób. Hrabia przyjął ich do siebie głównie przez fakt, że również miał pobudki reformatorskie. Był protestantem, która próbował wedle tzw „teorii Serca’ prowadzić nabożeństwa dla różnych wyznań. Względny spokój śląskich uciekinierów trwał jednak jedynie 6 lat, kiedy to po śmierci tolerancyjnego księcia Saksonii, do akcji znów wkroczyli jezuici. Ci upomnieli się o szwenkfelderów, zarządali nawet ich wydania. Ale ów sekciarze nie czekali na decyzję nowego księcia mięli już dość prześladowań, wiedzieli, że zakończy się to masakrą i postanowili uciec po raz drugi, tym razem jednak dalej. 20 kwietnia 1734 roku część z nich wsiadła na łodzie i popłynęła Łabą w dół, mimo, że tu znów wisiał na nich zakaz opuszczania miejscowości w których mieszkali. Dotarli do Danii skąd przedostali się do Holandii, gdzie przyjęli ich do swoich domach inni protestanci, menonici. Gdyby nie ich pomoc ciężko powiedzieć czy spuścizna teologiczna Caspara Szwenkfelda by przetrwała, z pewnością było by to arcytrudne. Holenderscy protestanci zaopatrzyli ich w żywność ale co najważniejsze zapłacili za ich podróż dalej, za ocean, aż do Ameryki! 21 czerwca 1734r. najliczniejsza grupa śląskich protestantów wypłynęła statkiem St Adrew z Rotterdamu by w końcach września dotrzeć do Filadelfii. W ślad za pierwszą grupą ucieczkową, poszły kolejne grupy. Nie wszyscy uciekinierzy dotarli do celu, część została po drodze złapana i trafiła do więzień, niektórzy zostali nawet sprzedani jako niewolnicy.

Dokumenty twierdzą, że ostatni Szwenkfelder na Śląsku umarł w 1826 roku.

Pensylwania

Do 1737 roku do Ameryki dotarło łącznie 209 spadkobierców myśli teologicznej Kaspara Szwekfelda. Osiedlili się w Pensylwanii, w miejscowościach takich jak Towamencin, Salford  i Worcester. Osiedlili siętutaj nie tylko Szwenkfeldyści ale i przedstawiciele innych niszowych, prześladowanych wspólnot kościelnych z regionu Niemiec i Austrii. Liczbę Wyznawców Chwały Chrystusa szacuje się obecnie na poziomie 2800 wiernych.

kościół Szwenkfeldystów w w USA

A tak wyglądają obecnie ich kościoły w Stanach Zjednoczonych. Jest ich zaledwie kilka.

02.08. 2003 – 269. rok od Exodusu do Ameryki

Po 269 latach od ucieczki Szwenkfelderów z Sudetów wrócili do podzłotoryjskiej kolebki (no prawie) swojej wiary. Jest ich dużo, przyjechało 24 wyznawców tej religii mieszkających na stałe w Stanach Zjednoczonych. Po wcześniejszych ustaleniach z lokalną administracją oraz z udziałem jej reprezentantów poświęcają odnowiony pomnik pamięci zmarłych, szwenkfelderskich przodków. Miejsce w którym stanął nie jest przypadkowe. Pomnik stanął tu już w 1864 r. aby uczcić miejsce pochówku około 200-300 szwenkfelderów mieszkających w Twardocicach i okolicznych wsiach w I połowie XVIII wieku. Właśnie tu trzy wieki wcześniej byli grzebani, na uboczu, poza granicami wsi.

twardocice mapa

Bydlęca Ścieżka i pomnik zostały oznaczone kolorem czerwonym.

Drogę prowadzącą niegdyś do cmentarza nazywano „Bydlęcą Ścieżką” co oddaje tragiczną sytuację tych chrześcijan w tamtym okresie. Przez wiele obszar ten stanowił lokalne wysypisko, mało kto w ogóle wiedział, że niegdyś był tu cmentarz. Mało kto pytał o stary, zapomniany pomnik, ale teraz historia Szwenkfeldystów jest coraz częściej opowiadana, a pomnik po renowacji opisany jest również w języku polskim tak aby dzisiejsi mieszkańcy tych ziem mogli zrozumieć zdarzenia jakie miały tu miejsce w przeszłości.

Galeria zdjęć pomnika i okolic

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


Amerykanie zawitali tu ponownie w 2010 r. aby raz jeszcze wspominać miejsce, z którego przekonania ich przodków musiały onegdaj uciekać za ocean.

3771028

Kościół Szwenkfelderów z Twardocic trafił nawet na zastawę porcelanową.

A za oceanem znajduje się ich centrum dziedzictwa (Schwenkfelder Library- Heritage Center) gdzie znajdują się dokumenty  teologiczne jeszcze z czasów „ojca” Caspara.

Co myślisz po przeczytaniu tego artykułu? Dodaj swój komentarz

Komentarze

Podobało Ci się? Polub artykuł za pomocą:

About Author

Nie wiem co mógłbym sam o sobie powiedzieć. Ja po prostu podziwiam świat, to moja modlitwa. Żyję aktywnie poznając świat i to uznałem za cel życia. Świat naokoło jest niewyobrażalnie ciekawy, a ciekawość nie ma końca! Dlatego wychodzę z domu ...

Leave A Reply

Znajdż nas na facebook'u
WYSZEDŁ Z DOMU - WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ®
Przejdź do paska narzędzi