Wkoło niewielkiej wsi Jetřichovice wznoszą się zielone wzgórza z wystającymi ponad las piaskowcowymi wychodniami skalnymi. Jest ich wiele! Gdy się im przyjrzymy, dostrzeżemy, że na jednej z takich skał coś jest – coś co zostało wykonane ludzką ręką! To piękna, drewniana altana, postawiona na czubku prawie 40-metrowych skał, z której rozpościera się całkiem przyjemna panorama. To już nie Sudety! To już Czeska Szwajcaria, do której się dziś udamy …
NA ZACHÓD OD SUDETÓW! KRAINA RUDAW …
Opisywane miejsce znajduje się już w obrębie mezoregionu o nazwie Děčínská vrchovina, co my Polacy określamy mianem Gór Połabskich. To już Kraina Rudaw. Sudety sąsiadują z nią od wschodu, bezpośrednio sąsiadując z „Czeską Szwajcarią”. To teren Parku Narodowego Czeska Szwajcaria, a sama nazwa „Czeska Szwajcaria” jest potocznym określaniem całego obszaru. Większość skojarzy ten teraz z największą, piaskowcową bramą skalną Europy (Pravčicka Brama).

Skała z altaną widokową znajduje się na północ od wsi Jetřichovice. Całkiem blisko, bo raptem 1-1,5km w linii prostej. Oczywiście by się nań dostać, trzeba się jeszcze trochę powspinać. No to w górę 🙂

Dojazd w to miejsce z np. Szklarskiej Poręby to minimum 2h15min. Chociaż dystans nie jest pokaźny, bo to raptem 130 km, to jednak trasa w większości wiedzie wąskimi i krętymi drogami.
MARIINA SKALA
To w tłumaczeniu na język polski Skała Marii. O jaką Marię chodzi? I tu trzeba by się chwilę skłonić ku historii tego miejsca. Otóż już w 1856 roku książę Ferdinand Kinský, ufundował w tym miejscu, na szczycie skały, drewniany balkon z zadaszeniem, dla swojej ukochanej małżonki (Anna Maria Kinský). Już wcześniej skały były wykorzystywane jako miejsce obserwacyjne m.in. wypatrywano stąd pożarów.
A to Anna Maria.
Współczesna konstrukcja została zainstalowana w 2021 roku, jednak wcześniej na skałach były jeszcze innych obiektów. Ślady po nich można wypatrzeć w skałach. W jednym miejscu ostały się ślepe schody, które sugerują, że kiedyś zwieńczenie skał było zagospodarowane nieco inaczej.
XIX wiek to epoka romantyczna, w którą świetnie wpisuje się chęć obdarowania ukochanej punktem widokowym na skałach, z którego roztaczały się piękne panoramy. Niedługo potem miejsce to zaczęło zyskiwać na popularności i tak jest do dzisiaj.

Jednak mimo stosunkowo łatwiej dostępności i niewielkiej odległości od parkingów miejsce to nie jest skomercjalizowane i oblegane przez turystów. Wcześniej sądziłem, że jednak będzie tam bardziej komercyjnie. Oczywiście we wsi jest wiele parkingów (płatnych – od 50kc do 200kc), wiele pensjonatów i gospód to jednak nie widać typowe dla naszych miejscowości górskich gwaru. Jest w miarę spokojnie.
Zanim na skałach zaczęto stawiań altany, skałę nazywano inaczej – Velky Ostry (pol. Wielki Ostry).
Altanę widać już ze wsi! Robi wrażenie!

Prowadzi obok niej szlak koloru czerwonego, z możliwością odbicia na punkt widokowy. Ze wsi można zrobić kilka fajnych pętli, w których można zaliczyć kilka punktów widokowych a nawet ruiny średniowiecznych zamków – dzieje się tu dużo więcej niż tylko opisywana skała.
Trasa wiedzie lasem, wzdłuż piaskowcowych skał, po skalnych i drewnianych schodach. Jest ich całkiem sporo – w końcu trzeba jakoś pokonać ponad 220 metrów przewyższenia.

Końcowy fragment to wejście na Skałę Marii, częściowo po kamiennych schodach, a częściowo po metalowych. Fragment trasy prowadzi klimatycznie pomiędzy skalnymi filarami i zdaje się prowadzić do jakiegoś podziemnego świata, jednak w końcu wychodzi się ze szczelin.

Aby zainstalować takie udogodnienia trzeba były skuwać skałę.
ALTANA
Robi wrażenie, ma całkiem przyjemną architekturę – jest drewniana, z ciekawymi elementami dekoracyjnymi.
Czesi nazywają ją Mariina vyhlídka


Pod nią znajduje się okrągły stół z ławeczkami. Na blacie wygrawerowano różę wiatrów oraz opisano pasma górskie, które są stąd widoczne.
Całkiem dobra, bardzo przyjemna, w dodatku na 360 stopni. Widać skalne wieńczenia okolicznych wzgórz, w oddali widać spłaszczone szczyty Gór Połabskich – dalszą część Czeskiej Szwajcarii i już niemieckie partie tego mezoregionu – Saską Szwajcarię.
W kierunku wschodnim z kolei widać sporo Gór Łużyckich.

Nie są to jednak widoki porównywalne do tych, które prezentują okolice Hrenska czy te, które można podziwiać z punktów widokowych w sercu Saskiej Szwajcarii (Szwajcarii Saksońskiej). Ilość skał jakie widzimy jest skromna, w porównaniu do wymienionych miejsc. Mimo wszystko widok jest świetny, również pod kątem zachodów słońca. Jeśli miałbym mu przypisać notę, to będzie nią 6,5 na 10. A biorąc pod uwagę fakt, że na górę można wejść w 25 minut (a 40 minut spokojnym spacerkiem) to jest to bardzo dobry punkt widokowy, z pewnością warty odwiedzenia.










