Witosza to jedna z najbardziej niezwykłych gór w obrębie Kotliny Jeleniogórskiej! Jej niezwykłość przejawia się w jej geomorfologii, ale też warstwie kulturowo-historycznej. Oprócz niesamowitej historii „Latającego Proroka”, który był z Witoszą związany, w początkach XX wieku powstał tu jeden z licznych w ówczesnych Niemczech „pomników” Bismarcka. Dziś, choć po wojnie został wysadzony, przetrwał tylko jego cokół! Ale nie do końca, bowiem fragmenty wysadzonego pomnika walają się po szczycie i po zboczach Witoszy ujawniając w pewnym stopniu część historii …
WZGÓRZA ŁOMNICKIE
Spora część niewielkich gór i wzgórz w granicach miasta Jelenia Góra i w jego najbliższej okolicy nie jest zaliczana do żadnego ze znanych pasm górskich tj Góry Izerskie, Góry Kaczawskie, Karkonosze czy Rudawy Janowickie (które tworzą wokół tego miasta pierścień z gór). Za to zalicza się jo do Kotliny Jeleniogórskiej. Dzieli się je na również na kilka poszczególnych mikroregionów. Jednym z nich są Wzgórza Łomnickie, a do nich należy m.in. znana z romantycznej ruiny Zamku Księcia Henryka Grodna. Drugim co do wysokości szczytem w obrębie tej jednostki jest górująca nad wsią Staniszów – Witosza. I to nią się zajmiemy w dzisiejszym materiale. Znajduje się na wsi Staniszów.
Szczyt był zagospodarowany turystycznie już na początku XIX wieku (powstały ścieżki spacerowe, schodki, ławki, punkt widokowy oraz poszerzono niektóre z jaskiń szczelinowych), kiedy to właściciel tutejszego pałacu (von Reuss) włączył szczyt w obręb przypałacowego, romantycznego parku. Wspomniane sztuczne ruiny Zamku Księcia Henryka również zaistniały z tych samych przyczyn. Romantyzm na tych ziemiach w dobie powstawania „Doliny Pałaców i Ogrodów” do dziś jest widoczny w dziesiątkach miejsc.

Za pewne gdy powstało już Towarzystwo Karkonoskie (niem. Riesengebirgsferain) Witosza również została poddana „usprawnieniom” i coś nowego na niej zainstalowano (kamienne ławki?), a może wówczas dokonano remonty schodów? Z pewnością koniec wieku XIX to znaczne zwiększenie zainteresowania tym obszarem, co również znalazło swoje odzwierciedlenie na Witoszy. Pośród skał można znaleźć sporo napisów, które pozostawili po sobie przybywający tu turyści.
BISMARCK – ARCHITEKT CESARSTWA NIEMIECKIEGO
W odniesieniu do Witoszy, warto zrozumieć też fenomen popularności Otto von Bismarcka W Niemczech pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku. Określany był mianem „Bożka niemieckich studentów”, a niektórzy uważali, że to najważniejsza postać w niemieckich kręgach w całym XIX wieku. Faktycznie, był postacią kluczową dla zjednoczenia „niemieckich” państewek pod przewodnictwem Prus i utworzenia II Rzeszy Niemieckiej czyli Cesarstwa Niemieckiego, w 1871 roku. Bismarck został jego pierwszym kanclerzem i był nim aż do 1890 roku. Wówczas zmuszony był złożyć dymisje, po wcześniejszych licznych sporach i różnicach zdań ze stronnictwami politycznymi (które wówczas posiadały większość w Reichstagu), ale przede wszystkim z młodym cesarzem Wilhelmem II, który objął „tron” po tym jak na przestrzeni 2 lat zmarł jego ojciec i dziadek. Cesarza i kanclerza dzieliły wówczas 2 pokolenie i mieli zupełnie inne patrzenie na politykę. Cesarz pragnął również zwiększenia władzy cesarza. Niedługo przed złożeniem dymisji, planował jeszcze ograniczać prawa wyborcze by uratować siebie i swój sposób patrzenia na politykę co było jednak uznane przez jego konkurentów, w tym również Cesarza, za zdradę stanu. Oficjalnym powodem powstałego konfliktu była różnica zdań w kwestii rozwiązania ruchu robotniczego czym również poróżnił się z cesarzem Wilhelmem II. 20 marca 1890 roku czasy „Żelaznego Kanclerza” w Niemczech się skończyły, ale nie skończyła się jego wielka popularność, zwłaszcza w środowiskach studenckich i akademickich. Jego pozycja i autorytet w młodych Niemczech były nie do podważenia, zjednoczenie przede wszystkim kojarzyły się właśnie z nim., był ikoną. Studenci organizowali się przez wiele lat i przybywali do jego rezydencji w jego urodziny z darami. Z czasem organizowano rajdy, „pielgrzymki” z prezentami dla Bismarcka, w których udział brały delegacje studentów z całego kraju i których jednorazowo przybyło raz 6 tysięcy. Otto von Bismarck wygłaszał do przybyłych przemówienia, które cieszyły się wielkim uznaniem. Po jego śmierci, w 1898 roku, to właśnie środowiska studenckie wyszły z pomysłem by kultywować pamięć o tym „wybitnym” w ich mniemaniu człowieku. Proponowano wiele form pamiętania, a jedną z nich były wybudowanie w różnych częściach Niemiec ponad 400 wież (kolumn), które byłyby poświęcone jego osobie. Finalnie powstało ich niecałe 250 (ostatnia jeszcze w 1926 roku), a do dziś przetrwało ich w Europie niecałe 150. Co ciekawe niektóre powstawały w dalekim świecie nawet w Kamerunie, w Tanzanii, w Chile czy w Papui-Nowej Gwinei.
Można je określić jako pamiątkę po kulcie jednostki, jakim był otoczony zjednoczyciel Niemiec.
KOLUMNA BISMARCKA NA WITOSZY
Z konkursu wyłoniono projekt jeleniogórskiego rzeźbiarza i architekta Alfreda Daehemla, który finalnie wykonał kolumnę Bismarcka na Witoszy w latach 1900-1901.
Tak wyglądała Witosza gdy już na szczycie stanęła kolumna (źródło: www.polska.org)

Obiekt miał 14 metrów wysokości i był doskonale widoczny z szerokiej okolicy.
Ponoć był zaprojektowany tak by w najwyższej części można było zapalić ogień. Powyżej 4 kolumn znajdowała się metrowej grubości podstawa pod piramidę na której z kolei stanęła korona cesarska zwieńczona kulą i krzyżem.
Również sama korona posiadał po każdej ze stron krzyż, co dobrze widać na zbliżeniu tego fragmentu zamieszczonym poniżej.
POTRÓJNE WYSADZENIE I PRZEPOWIEDNIA
Po raz pierwszy pomnik został „wysadzony” za sprawą sił wyższych, a dokładnie za sprawą pioruna, który uderzył w pomnik w 1915 roku i uszkodził jego górną część. W jednym z pruskich czasopism, 12 czerwca opublikowana została taka informacja: „Piorun uderzył w pomnik Bismarck’a na Prudelbergu pod Stonsdorf wobwodzie rejencyjnym wrocławskim. Kilka bloków kamiennych, tworzących pomnik, odrzuconych zostało daleko”.
Z tym wydarzeniem związana jest niezwykła historia! Wspominaliśmy wcześniej o przepowiedniach z pierwszej połowy XVII wieku, których autorem był „nie do końca normalny” Hans Richmann ze Staniszowa, nazywany „Latającym Prorokiem”. Możecie o nim więcej przeczytać m.in. tutaj: https://jbc.jelenia-gora.pl/Content/15851/JEL_16529_2014_Hans-Rischmann—lat_hans_rischmann.pdf Przepowiedział on m. in. zawalenie jeleniogórskiego ratusza, ale niektóre z jego przepowiedni były bardzo dalekosiężne jak np. zmiany klimatyczne. Znam natomiast osoby, który miały w rękach pamiętnik pewnej bardzo już leciwej mieszkanki Staniszowa, która to owa kobieta przyniosła pewnego razu do pałacu w Staniszowie. Mięli oni w nim wyczytać o tym, że według jednej z przepowiedni Rischmanna, że jak „piorun trafi w koronę to Niemcy przegrają wojnę”. I piorun uderzył w koronę i podobno mieszkańcy się konkretnie przejęli tym wydarzeniem. Podobno również, od tego uderzenia pioruna ważąca kilkaset kilogramów kula, która wieńczyła koronę cesarską miała dolecieć aż do domu nr 49. Dopiero w 1933 roku przywrócono pomnikowa dawną świetność.
Ale wcześniej Niemcy przegrali wojnę …
Po raz drugi, już po zakończeniu 2. wojny światowej, nowe władze chciały pozbyć się pomnika. Wydano nakaz zburzenie, a dokonać tego miał sołtys wsi wraz z mieszkańcami. Niestety okazało się to niełatwe – środki, którymi dysponowała wieś okazały się zbyt wątłe. Ręczny demontaż się nie udał, a sołtys stracił urząd. Dopiero kolejny sołtys – Pani Józefa Podziewska – zorganiował zbiórkę pieniędzy wśród mieszkańców na opłacenie saperów, którzy mieli dokonać wysadzenia. Latem 1947 toku, saperzy i żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego podjęli się, po rz trzeci, próby wysadzenia pomnika. Ale i tym razem nie obyło się problemów. Pierwsza próba zakończyła się niepowiedzeniem, materiał był za słaby, albo źle zainstalowany. Dopiero kolejna próba przyniosła zamierzone efekty, a podczas niej podobno we wsi popękały szyby w oknach.
W listach do siostry z 1861 roku Bismarck napisał m. in. taki fragment: „Bijcie w Polaków, by ich ochota do życia odeszła; osobiście współczuję ich położeniu, ale jeśli pragniemy istnieć, nie pozostaje nam nic innego jak ich wytępić„. Kanclerz był wrogiem Polaków, patrzył na Polaków zgodnie z zasadą śmierć naszego wroga jest naszym życiem. Można by podawać liczne przykłady na bardzo nienawistne określanie Polaków. W pewien sposób można to zrozumieć (nie mylić z usprawiedliwieniem) bo to był czas gdzie spora część dawnej Polski przynależała do Niemiec po zaborach. Możliwość odbudowy państwowości przez Polaków równało by się z licznymi stratami dla kraju, którym rządził.
Bismarck był też odpowiedzialny za m.in. rugi pruskie czyli wypędzenia Polaków i Żydów z terenów państwa niemieckiego w latach 1885-1890, którzy posiadali paszport austriacki lub rosyjski. Były one przeprowadzone w sposób niehumanitarny i brutalny. Sam Bismarck był też zwolennikiem germanizacji ludności polskiej.
W kontekście kolumny Bismarcka z Witoszy oczywiście niedobrze się stało, że ją wysadzono. Natomiast ja jako patriota i Polak, jakoś strasznie nie ubolewam nad tym faktem. Oczywiście nie zrozumcie mnie źle, absolutnie nie mam nic do ludności niemieckojęzycznej, która zamieszkiwała te tereny do 1945! Jestem jak najbardziej za tym by oddać szacunek dawnym pomnikom chociażby poległych w „wielkiej wojnie” czy starym, zapomnianym, niemieckim cmentarzom. Ludzie, którzy tu żyli byli w ogromnej większości „bogu ducha winni”, prowadzili normalne życie, natomiast w hitlerowskich Niemczech propaganda była ogromna i nie sposób było oponować. Oczywiście, nie bronię też osób, które z determinacją i fanatyzmem dążyli do eksterminacji narodów w celu stworzenia przestrzeni życiowej dla Niemców.
Sam pomnik jednak nie dotyczył mieszkańców śląskiej części Sudetów, dotyczył kogoś innego, kogoś nieprzychylnego i wrogo nastawionego do Polaków. Nie był jakoś niesamowicie unikatowy, nie upamiętniał żadnych niezwykłych wydarzeń, nie był również jakoś specjalnie wiekowy.
FRAGMENTY POMNIKA
Obok zachowanego, wysokiego na 2-2,5 metra cokołu pomnika porozrzucanych jest wiele granitowych bloków, które niegdyś stanowiły jego część. Na samym szczycie można znaleźć wiele z nich, niektóre zaklinowane gdzieś w skałach na obrzeżach skalnego wierzchołka.

Przy wysadzeniu, pomnik przewrócił się w stronę północną i rozsypał. Dziś, to właśnie północne stoki, są miejscem gdzie można zobaczyć wiele bloków granitu o podejrzanym, antropogenicznym kształcie, będących częściami dawnego „pomnika”. Niektóre ciężko rozszyfrować – zostały zjedzone przez Naturę, mchy, porosty i krzewy. Ale część jest łatwa do rozpoznania.
Co ciekawe, większość napisu „BISMARCK” jest do odnalezienia! Udało mi się namierzyć dwa bloki granitu na których można odczytać łącznie prawie 6 z 8 liter tworzących te słowo. Na jednym z głazów znajduje się „BIS”, choć mocno już omszałe i trzeba się dłużej zastanowić, a na innym widać „RCK” z tymże „R” nie jest kompletne”. Cały napis powstał na trzech kamiennych tablicach z których dwie da się odnaleźć – brakuje tylko jednej.
FRAGMENT KORONY CESARSKIEJ W OGRÓDKU?
Zwieńczeniem kolumny była korona cesarska, na której czubku była kula z krzyżem. Poniżej krzyża była ona ozdobiona 8 półkolistymi elementami.

Co drugi z elementów posiadał ozdobny krzyż, coś jak na zdjęciu poniżej
![]()
Przyglądając się uważnie ogródkom na posesjach, które bezpośrednio sąsiadują z Witoszą od północy i północnego zachodu udało mi się wypatrzeć jeden z tych 4 elementów ozdobionych krzyżem! Oto on:

Raczej nie doleciał do tego miejsca sam! W przeszłości musiał zostać przeniesiony ze zboczy powyżej posesji. Chociaż … wcześniej wspomniałem, że gdy piorun uderzył w pomnik, w 1915 roku, to fragmenty korony miały zlecieć aż pod dom nr 49 i to mniej-więcej są właśnie te okolice!
Tak więc 1 z 4 są odnalezione! O pozostałych 3 nie mam pojęcia. Możliwe, że się potłukły podczas wysadzenia, ale możliwe, że jeszcze ktoś z nich przetrwał i zalega gdzieś w skalnych szczelinach Witoszy, a może u kogoś w ogródku lub jeszcze innym miejscu.

PS. Podejrzewam, że regionaliści i poszukiwacze historii mają wiedzę o jeszcze innych elementach pomnika, które gdzieś są jeszcze wkomponowane w realia normalnego życia wiejskiego naszych czasów. Jeśli tak – prosiłbym o informację w mailu bądź w komentarzu. Będę bardzo wdzięczny!
ZACHÓD SŁOŃCA NA WITOSZY? CAŁKIEM SPOKO!
A poniżej wrzucam kilka zdjęć wykonanych z zachodów Słońca jakie można przeżyć na Witoszy.


























