To jeden z tych zapomnianych średniowiecznych zamków, o których rzadko ktokolwiek mówi, mało kto je odwiedza i mało kto w ogóle kojarzy z nazwy. Umiejscowienie tego obiektu robi spore wrażenie – bowiem prowadzi do niego wąska ścieżka skalną grzędą podciętą z obu stron stromymi zboczami. Jak to wygląda i ile zostało po tym zamku do dzisiaj? Zapraszam do lektury …

NAD RZEKĄ METUJĄ

Tą część Gór Stołowych Czesi określają mianem Polická vrchovina. Wspomniana rzeka Metuja, to oczywiście ta sama, po której pływa się barką będąc w Skalnym Mieście w Adrszpachu, gdyż to na niej powstało to słynne „skalne jeziorko”.

Zamek o którym mowa w artykule był od początku związany z pobliskim miastem Police nad Metují. Znajduje się około 3-4 km na południowy-zachód od jego centrum, ale niespełna 1 km od dzielnicy Radešov, która w przeszłości była osobną wsią. Jeszcze bliżej jest stąd do wsi Velké Petrovice, bo do najbliżej położonych zabudowań tej wsi, od zamku, będzie około 300 metrów.


Mimo wszystko dotarcie do zamku jest skomplikowane i nie da się tam dotrzeć w kilka chwil, mimo bliskiej odległości. Może i by się dało, gdyby się ktoś chciał wdrapywać pod koniec pod 40-stopniowe, porośnięte lasem zbocza. Jak dla mnie zero kłopotu, ale z perspektywy atakującego zamek w średniowieczu – nie byłby to dobry pomysł!

DOBRE MIEJSCE NA ZAMEK

Docierając w to miejsce byłem pod wrażeniem znajomości terenu i dokonanej analizy pod względem strategii wojskowej, osób które zdecydowały by zamek tu posadowić.

Z trzech stron zamek był chroniony w sposób naturalny, znajdował się powiem na cyplu skalnym otoczonym dolinami rzeki Metuji, oraz mniejszego potoku Dunajka.


Tak naprawdę strome zbocza z perspektywy zamku, opadają w niemal wszystkich kierunkach. Jest tylko jedna, w miarę komfortowa, droga do tego miejsca – od północny.


Dojście wiedzie średnio widoczną, wąską ścieżką po .. grzędzie? No właśnie sam nie wiem czy nie można by tu zastosować słowa „grań”, bo rzeczywiście spotkają się tu dwa strome zbocza. Zobaczcie sobie jak to wygląda na mapie rzeźby terenu …


A tak to to wygląda w terenie. Wybaczcie jakość zdjęć, ale miałem ze sobą tylko telefon, a dodatkowo zapadał zmrok i w ogóle w lesie było dość ciemno. Mimo wszystko widać charakter tego odcinka graniowego.

Możecie go też zobaczyć na nagraniu zamieszczonym poniżej.

 

HISTORIA ZAMKU

Sam zamek powstał w XIV wieku, po 1341 roku, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1366 roku. Jego początek, ale jak się później okaże również i jego koniec, związane są z benedyktynami z praskiego klasztoru w Břevnov’ie. We wspomnianym 1341 roku benedyktyni zwiększają zasięg swojego :polickiego” majątku i w ich dobra trafiają m. in. wsie Petrovice i Dřevíče (obecnie obydwie te wsie są rozdzielone na „małe” i wielkie” a także inne części). Nie wiadomo dokładnie kiedy powstaje zamek, ale źródła podają, że ufundował go August Sedláček. Z tego co wydedukowałem był  benedyktynem, zapewne opatem w tamtym czasie. W 1366 roku kolejny opat Oldřich II sprzedaje zamek a jego nabywcą jest Jan Kdulinc z miejscowości Ostroměř. Z tego dokumentu dowiadujemy się również czegoś bardzo ważnego, co wyjaśnia w sposób klarowny powody powstania zamku w tym miejscu. Mianowicie, warunkiem zakupy zamku przez nowego właściciela była ochrona miasta Police nad Metují przed ewentualnymi atakami z północy.

Rzeka Metuja u podnóża ruin zamku …

W 1390 roku zamek znów był pod władaniem benedyktynów z Pragi, a dokładnie władał nim opat Diviš. Zamek został jeszcze dwukrotnie sprzedany, a ostatnia wzmianka o nim pochodzi z 1406 roku. Był wówczas własnością postaci znanej jako „Strádal ze Žďáru a z Vysoké Srbské„.

ZMIERZCH ZAMKU

Co się z nim działo później tego nie przekazują żadne źródła. Ale są pewne domniemania, jak również legendy i uważa się, że został zdobyty i spalony przez husytów w latach 20-tych XV wieku. Nie jest to pewna informacja, ale zdaje mi się, że może być prawdziwa. Dlaczego? Ruch husycki był przeciwny kościołowi katolickiemu i tym samym wszelkim zakonom i klasztorom. Tutaj natomiast mamy ziemie należące do klasztoru praskich benedyktynów, a sam zamek gdy był sprzedawany to pod warunkiem obrony klasztornych włości. Więc najprawdopodobniej mógł być związany z klasztorem i tym samym przez to został zdobyty i podpalony. Co prawda istnieje również możliwość, że było inaczej. W trakcie wojen husyckich wiele pomniejszych zamków opowiadało się po stronie husyckiej (co ciekawe zarówno po czeskiej, jak i po śląskiej stronie).

Ale udało mi się dotrzeć do informacji, które mówią, że w 1421 roku „katolicki garnizon zbójniczy zamku Vlčinec” dokonał zbrodni na ludności pod pobliską górą Ostaš. Mowa jest również o zemście husytów na opatach i zamku. Wszystko by się zgadzało. Ale nie mam pewności czy to nie są informacje zawarte w legendzie, którą przytaczam nieco niżej.

Za datę zniszczenia zamku najczęściej podaje się rok 1422, bo w tym czasie w okolicach Broumowa miała miejsca husycka kampania.

Potwierdza to czeska legenda związana z tym zamkiem, którą w swojej twórczości „przypomniał” czeski pisarz Alois Jirásek. Tak w ogóle to mieszkał bardzo niedaleko, bo w Hronov’ie. BYł aż czterokrotnie nominowany do nagrody Nobla. Alois uważał legendę za „staroczeską”. Wg lniej zamek był oblegany przez husytów i dowodził nimi sam Jan Žižka. Obrońcy odparli atak i żeby upokorzyć husytów na wieżę wystawili grającego skrzypka. Dowódca, za namową spacerującej po lasach kobiety, miał wydać rozkaz najpierw zestrzelić z łuku skrzypka. Tak też uczynił, a potem łupek padł i zamek, które „pana” znaleziono w piwnicy gdzie trzymano wilki. Ile jest w niej prawdy? Jak to w legendzie, ziarno, może większe, a może mniejsze …

Ale już zamek nigdy nie podniósł się z gruzów. Podobnie skończyło wiele innych tego typu obiektów warownych w Czechach czy na Śląsku.

ZAMEK

Ze względu na teren w którym go zbudowano był mocno rozciągnięty i zajmował bardzo „wąski” teren.

 

Źródło: T. Durdík: Ilustrovaná encyklopedie českých hradů, Libri, Praha 1999

RUINY

Są bardzo skąpe. W zasadzie to widać „górę kamieni” zarośniętą lasem i mniejszą roślinnością. Na niej znajduje się coś co przypomina fundamenty cylindrycznej wieży na które poukładano walające się w tym miejscu kamienie.

W kilku miejscach wychodzą z ziemi niewysokie fragmenty murów, ale żaden nie przekracza nawet 40 cm.

Nie ma co tez się dziwić. Minęło 600 lat od upadku zamku.

Niestety nie zachowały się żadne wizerunki ani nawet opisy tego zamku i nie wiadomo jak wyglądał.

Widać, że czasami ktoś tu się pojawia i pali ognisko.

WAŁY I FOSA

Ale za to zachowały się wały ziemne i sucha fosa. Od kierunków południowych powstały dwa wały ziemne rozdzielone suchymi fosami.

Pięknie je widać również na mapach rzeźby terenu:

This slideshow requires JavaScript.

 

Znajduje się również jakby „most” poprowadzony przez jeden z wałów nad suchą fosą, ale nie wiem czy nie pochodzi on z późniejszych czasów, bo … po co by tam był wówczas most? Żeby atakującym było łatwiej?

WYRWA W SKAŁACH

Idąc od północy w kierunku zamku, na samym końcu „grani” widać sporą wyrwę w skałach. Skały mają tu prawie idealnie równo ścięte ściany. Z początku myślałem, że to może odpowiednik wałów, które znajdują się po południowej stronie, ale patrząc na szkic zamku i zastanawiając się dłużej widać, że to miejsce w którym znajdowało się kiedyś jakieś pomieszczenie. Za pewne było zadaszone. Ściany skalne były wówczas ścianami pomieszczenia. Ale nie znalazłem śladów po dachu, po kondygnacji, nic z tych rzeczy.

POD ZAMKIEM

Znajduje się m.in. „Skála posvátného ohně” co można przetłumaczyć jako „Skała Świętego Ognia”. Poniżej niej znajdują się ułożone w okrąg ławki i kilka zagłębień w ziemi (chyba na ognisko).

Całkiem przyjemnie rozlewa się tutaj Metuja. Jej dolina jest bardzo malownicza i chłodna nawet w upalne dni. Mi dane było tędy wracać już gdy zmierzchało, a sama rzeka oddychała mgłą.

A tak wygląda dolina rzeki Metuji w miejscowości Marsov.

DOTARCIE

Jak mogliście wyczytać z treści, nie jest ono proste, ale nie jest również trudne. Ktoś kto lubi się poprzedzierać na dziko na spokojnie da sobie radę. Rowerem raczej się tutaj nie dojedzie, ale już 200 metrów od zamku tak.

NA KONIEC

Podsumowując – to piękne miejsce do refleksji nad historią, nad średniowieczną architekturą obronną.Dzika Natura, dzika okolica, brak ludzi. Dolina Metuji to świetne miejsce z bardzo wieloma niespodziankami o krórych w tym materiale nie napisałem, ale są do odkrycia. Warto się tu wybrać na spacer! Dla tych co poszukują „czegoś więcej” niż zdeptane przez tysiące osób szlaki będzie to teren dający ogromną satysfakcję.

PS. W sieci znalazłem jeszcze jedno zdjęcie, jakby z badań archeologicznych (ale mogę się mylić).

Źródło: https://www.hrady.cz/hrad-vlcinec-nachod/galerieo/711#images-42
Autor:Vlky, Jirka Čížek

 

 

 

 

 

 

 

About Author

Świat naokoło jest niewyobrażalnie ciekawy, a ciekawość nie ma końca! Dlatego wychodzę z domu codziennie, bo każdy jeden dzień można zamienić na wiele odkryć. Kolekcjonuję doznania, kolory, smaki, przygody i emocje. Od 2016 roku dzielę się tymi kolekcjami będąc przewodnikiem terenowym po Sudetach ...

Comments are closed.

WYSZEDŁ Z DOMU - WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ®