W Sudetach mamy wiele zamków, ale ten jest z zupełnie innej bajki! I nie historia obiektu jest tu najciekawsza, a praca człowieka – mieszkańca Czech specjalizującego się w rekonstrukcjach obiektów historycznych. Planując napisać ten artykuł, nie spodziewałem się, że dotrę do aż tak niezwykłych ciekawostek, że pojawią się w nim wielkie, drapieżne koty. Wyruszamy do niewielkiego przysiółka w okolicy czeskiego, przygranicznego miasteczka Žacléř.

BRAMA LUBAWSKA

Miejsce o którym chciałbym Wam opowiedzieć znajduje się w bardzo spokojnej okolicy – okolicy w której mieszkam i ja. To czeskie fragmenty Bramy Lubawskiej, w miarę płaskiej, rozległej przełęczy rozciągniętej pomiędzy Karkonoszami a Górami Kamiennymi (również pomiędzy Sudetami Zachodnimi a Sudetami Środkowymi). Życie toczy się tu powoli, rzadko pojawiają się tu ludzie z przypadku, a jeśli już to w niewielkich ilościach.

Czerwoną gwiazdką oznaczyłem to miejsce na wyżej zamieszczonej mapie.

CZARNA WODA

Przejeżdżałem tędy kilkukrotnie rowerem, kilka lat temu. Pewnego razu zaciekawił mnie oryginalnie wyglądający, duży budynek, którego nie potrafiłem zidentyfikować. Miał drewniane wieże nakryte blaszanymi hełmami przez co przypominał zamek, ale skąd zamek w takim miejscu, jaką posiada historię i w jakich okolicznościach powstał? Nie miałem żadnego pojęcia.

Raz podjechałem bliżej, zostawiłem rower oparty o drzewo i kręciłem się trochę po jego najbliższej okolicy. W krzakach dojrzałem jakąś ruinę i postanowiłem się jej przyjrzeć z bliska. Był to stary wapiennik, służący w przeszłości do wypalania wapna, ale obecnie już mocno nadgryziony zębem czasu. Pamiętam człowieka, który się krzątał w pobliżu, najprawdopodobniej tam mieszkał. Przywitałem się, zadałem jakieś pytanie a on pozwolił mi wejść do wapiennika i opowiedział o nim kilka słów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zapytałem również o „zamek” ale nie wiele zrozumiałem z kilku słów, które padły w odpowiedzi. W zasadzie tylko tyle, że to jego „praca” i, że jeszcze nie jest gotowa. Był raczej przyjazny. Wykonałem wtedy kilka zdjęć, które możecie zobaczyć na slajdach poniżej i powyżej.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Moja ciekawość nie była wtedy na takim poziomie jak obecnie, więc byłem zadowolony, że zobaczyłem wapiennik i „ten wielki budynek” z bliska, po czym wsiadłem na rower i kręciłem kolejne kilometry po lokalnych zakamarkach. Szkoda, że nie zadałem wtedy jeszcze kilku pytań, ale czas zweryfikował wszystko. Musiało minąć kilka lat żebym ponownie zainteresował się tym miejscem.

Od 2017 roku wykonywałem bardzo dużo zdjęć zbliżeniowych z przeróżnych miejsc. Gołym okiem nie byłem nawet w stanie rozpoznać co fotografuje, robiłem je na wpół ślepo. Okazało się, że jak wejdę na niewielkie wzgórze za swoim domem to widać na horyzoncie, za drzewami ten sam zamek obok którego przejeżdżałem kilka lat wcześniej.

Zaciekawił mnie ponownie, więc postanowiłem przyjrzeć mu się bliżej.

HISTORIA POWSTANIA

Już na pierwszy rzut oka można zauważyć elementy architektury obronnej. Na czeskich mapach.cz miejsce to oznaczone jest jako „Burg” co z niemieckiego oznacza po prostu zamek. Chociaż swoją drogą nie rozumiem dlaczego tak to miejsce nazwano, i gdy zapoznacie się z historią tego obiektu za pewne podzielicie mój brak zrozumienia dla nadawania niemieckiej nazwy „czemukolwiek” w tym czasie, w tej części świata.

Ale może zacznijmy od początku, od początku obiektu o którym mowa w artykule. Kluczową dla tej historii jest postać Martina Zemana, Czecha pochodzącego z Trutnova.

Otóż Pan Martin od dziecka był zafascynowany średniowieczem i marzył by mieć swój własny zamek. Gdy już dorósł zaczął coraz częściej myśleć o jego spełnieniu. Początkowo chciał kupić zamek, ale niestety nie było to możliwe – średniowiecznych zamków nie ma wcale aż tak wiele w naszym regionie, a te, które się zachowały do dzisiaj są w rękach prywatnych lub państwowych i nie są na sprzedaż (a nawet jeśli to za ogromne pieniądze, którymi młody człowiek może nie dysponować). Tym sposobem urodził się pomysł alternatywny by mieć swój własny zamek –  ZBUDOWAĆ GO SOBIE SAMEMU OD PODSTAW!

I tak też się stało 🙂


W 2002 roku kupił teren, rok później zaczął przygotowanie gruntu pod budowę, a ta rozpoczęła się na dobre w 2005. Został wybudowany tak, że w XV lub XVI wieku mógłby się bronić przed napaścią wroga. Właściciel starał się wykorzystywać rozwiązania, jakie można spotkać na innych zamkach w północnych Czechach. A, że jego pasja stała się również pracą – bo na co dzień zajmuje się m. in. rekonstrukcjami obiektów historycznych, to i przedsięwzięcie budowlane jakie rozpoczął miało szansę na sukces. Jak pokazuje przyszłość, szansa została wykorzystana, chociaż jeszcze nie w pełni …

Nieopodal domu, można zobaczyć jak pracuje nad uzyskaniem odpowiedniego materiału.


Imponować muszą dwie wysokie na 18 metrów wieże zamkowe.

W środku jest mnóstwo zwierzęcych skór i trofeów myśliwskich (nawet wypchane strusie, antylopy czy guźce afrykańskie).  Ojczym Martina specjalizował się w wykonywaniu replik broni średniowiecznej stąd też i tu można ich sporo zobaczyć. Prawdziwy, zamkowy klimat uzupełnia strzelanie drewna w kamiennym kominku oraz wyeksponowane zbroje rycerskie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Prace postępują powoli, ale systematycznie. Sporo się zmieniło odkąd byłem tam w 2013 roku. Porównajcie sobie zdjęcia zamieszczone we wstępie artykułu, z 2013 roku, z tymi zamieszczonymi poniżej.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Powstała w tym czasie m. in brama wjazdowa z tzw broną, oraz część muru obwodowego.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pozostało jeszcze mnóstwo do zrobienia, w planie jest m. in. fosa.

ZAMEK ZEMANA

Wewnątrz również sporo jeszcze nie jest dopięte na ostatni guzik. Wygląda na to, że mieszkańcy tego „domu” jeszcze przez długie lata nie będą mieli czasu na nudę, ale jak podkreśla Martin, to daje mu satysfakcję. Nie lubi marnować ani chwili!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Obecnie mieszka tu z partnerką, która pomaga mu w wielu kwestiach związanych z zamkiem. Posiada również syna, dla którego miejsca na zamku również wystarczy. Sam partner ma 320 m² powierzchni.

A poniżej nagranie przedziwnych głosów jakie docierały ze środka, gdy spacerowałem w okolicy!

Historia rodziny właściciela jest również bardzo ciekawa. Otóż okazuje się, że pochodzi ze szlacheckiego rodu Filipkowiczów (czes. Filipkovci) z Kutnej Hory.

Miejsce jest również siedzibą jego firmy „Tes98”, która zajmuje się przygotowaniem materiałów do odbudowy obiektów historycznych oraz ich rekonstrukcją (m. in. prace ciesielskie, prace na wysokości).

POWÓZ

„Pana na zamku” wraz ze swoją partnerką można czasami zobaczyć na przejażdżce powozem po okolicy. Miałem przyjemność ten widok mieć przed swoimi oczami 🙂


WAPIENNIK

W dalszym ciągu zarośnięty, ale ma chociaż towarzystwo.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Nie orientuję się czy znajduje się na prywatnej posesji czy nie, ale wiem, że od 2005 roku znajduje się na liście zabytków. Teoretycznie można się tu zjawić i przyjrzeć mu się z bliska, zrobić kilka zdjęć.

TYGRYSY I SPÓŁKA

Wizytując to miejsce wykonałem sporo zdjęć tzw. teleobiektywem, o dużym zbliżeniu. Gdy wróciłem do domu i oglądałem je nie dowierzałem własnym oczom. Na jednym ze zdjęć zobaczyłem tygrysa. Wyglądał jak tygrys, chociaż zdjęcie nie było zbyt dokładne, ze względu na spory zoom. Umysł na początku starał się jeszcze widzieć barana, tylko takiego niewyraźnego i dziwnym trafem przypominającego tygrysa :D. Ale po kilu sekundach, gdy dodatkowo zdałem sobie sprawę, że te zwierzę jest w wysokiej na 6 metrów wolierze pod prądem dotarło do mnie, że to nie może być owieczka. Owieczek się tak nie hoduje!

Sami zobaczcie to na zdjęciach poniżej.


Jeszcze bardziej zszokowała mnie ilość klatek, jaka znajdowała się na podwórku u Pana Zemana – było ich wiele, może nawet kilkanaście. Wiele z nich wyglądało na zamieszkane, ponieważ trawa była w nich wydeptana. Tak więc „kociaków” musi tu być więcej. Zacząłem szukać informacji o tajemniczym zamku i jego właścicielu i dość szybko udało mi się uzyskać rozwiązanie tej zagadki.

Otóż pan Martin jest również hodowcą dzikich zwierząt, zwłaszcza kotów. Posiada m. in. lwy, pumę i tygrysa. W domu ma również 4 metrowego pytona.

Właściciel planuje zatrudnić całodobową ochronę wnętrza zamku. Bedą stanowić ją lwy 🙂

GEJZER

O Martinie Zemanie i jego zamku od wielu lat interesują się czeskie media. Wystąpił nawet w programie „Gejzer” na głównym kanale telewizji publicznej. Nazwa programu nawiązuje chyba do pomysłowości. Całość możecie obejrzeć tutaj: https://www.ceskatelevize.cz/porady/10805121298-gejzir/217562235000009/

POWODZENIA

Panu Martinowi życzę powodzenia w działaniu. Mam tylko nadzieję, że kotki są dobrze zamknięte w swoich klatkach (i w zamku) i nie przyjdzie mi się spotkać z nimi podczas np. grzybobrania 🙂

Co myślisz po przeczytaniu tego artykułu? Dodaj swój komentarz

Podobało Ci się? Polub artykuł lub podziel się nim na facebooku!

About Author

Świat naokoło jest niewyobrażalnie ciekawy, a ciekawość nie ma końca! Dlatego wychodzę z domu codziennie, bo każdy jeden dzień można zamienić na wiele odkryć. Kolekcjonuję doznania, kolory, smaki, przygody i emocje. Od 2016 roku dzielę się tymi kolekcjami będąc przewodnikiem terenowym po Sudetach ...

Comments are closed.

WYSZEDŁ Z DOMU - WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ®
Przejdź do paska narzędzi