Niby zwyklak nad zwyklakami, ale po przeczytaniu tego tekstu uznacie, że jest arcyciekawym gościem (naszego portalu).

Stwierdzicie, że to u mnie normalka, że wszystko dla mnie jest arcyciekawe, ale wierzę, że po przeczytaniu tego tekstu zmienicie zdanie. I tak będzie! Wiem to 🙂

O grzybach pisaliśmy już wcześniej kilkukrotnie ale tym razem weźmiemy pod lupę grzybka mniej przychylnego ludziom (na pozór).

MUCHOMOR CZERWONY
Amanita muscaria

AmanitaMuscariaII

Wyglądają prześlicznie, chyba większość z Was się ze mną zgodzi, prawda?. Ale już sam kolor czerwony wydaje się nam niebezpieczny i jakby ostrzegał przed konsekwencjami, i to nieprzyjemnymi konsekwencjami.

W Polsce mamy ponad 20 gatunków grzybów z rodziny muchomorowatych. Większość jest niejadalna, ale nie wszystkie! Są i muchomory jadalne!

DSC_0067

Tak się składa, że jest najbardziej rozpoznawalnym ze wszystkich muchomorów i ogólnie, ze wszystkich grzybów niejadalnych. Stał się nawet symbolem grzybów, których nie powinniśmy nawet dotykać. Zobaczyć go można w wielu bajkach, logach, ikonach itd. Co ciekawe, był spożywany już przez starożytnych (m. in Ariów zamieszkujących Azję Środkową) w celach odurzających (‚boski środek odurzający’), ze względu na substancje psychoaktywne, których w sobie pilnuje 🙂 Wiele plemion próbowało leczyć za pomocą jego właściwości. Związanych jest z nim wiele aktów kulturalnych i obrządków. Intoksynacja muchomorem popularna jest wciąż na dalekiej Syberii. Jak to o nim mówiono: „Jego siła była bowiem olbrzymia i nie sposób było o niej zapomnieć” 🙂 Szamani w grzybie tym widzieli odbicie samego Boga, a po spożyciu go, pełne kolorów ponadzmysłowe wizje tylko potwierdzały te teorie (w ich mniemaniu :p). Zażywaniu muchomora czerwonego leczyło ciało, pozwalało również zaglądać w przeszłość i przyszłość albo podróżować między wymiarami, czy porozumiewać się z nie fizycznym istotami. Robi wrażenie, prawda? To co, kto próbuje pierwszy? 😀

UWAGA! „To co, kto próbuje pierwszy” BYŁO ŻARTEM! NIE PRÓBUJCIE!

Ale zdradzę Wam jak je przyrządzano. Najczęściej dodawano je do zup lub mieszano z sokiem borówki bagiennej, pospolitej na tamtym terenie. lub wierzbówki kiprzycy. Czasami dodawano je do mleka reniferów. Czy występowały u nich wypadki śmiertelne po takich zażyciach? Ciężko powiedzieć, bo nawet jeśli, to interpretowano to w inny sposób (patrz koniec tekstu).

Amanita Muscaria

Polska nazwa muchomorów nie jest przypadkowa. Pochodzi od substancji chemicznych zawartych w tych grzybach, a dokładniej od muskaryny i muscymolu. Ale czy na pewno? Otóż nie do końca, mimo, że pierwsze litery polskiej nazwy, nazwy łacińskiej zarówno grzyba jak i substancji się pokrywają, to jest jeszcze inna teoria. Ba! Teoria i to w dodatku potwierdzona! MUCHomor? Tak, chodzi o muchy. Kiedyś mieszano go z mlekiem w ten sposób przyrządzając trutkę na muchy. Muchy zwabiane jego lekko-słodkim zapachem kosztowały trunek po czym padały. Jednak nie ginęły. Okazało się, że nie ruszane muchy były jedynie sparaliżowane aż do kilku dni, po czym wstawały i odlatywały w swoim kierunku 🙂

Hmmm. Najpierw odlatywały po grzybach, a potem już o własnych siłach?
I mówią, że muchy są głupie? Niesamowite! 😀

DSC_0071
Przejdźmy do cech zewnętrznych:
Kapelusz u tego gatunku, w czym nie jest osamotniony, zmienia się w zależności od wieku. Jest krwisto czerwony, z początku półkolisty i zamknięty, później stopniowo się otwiera (jak parasol) i na starość jakby wywleka na zewnątrz swoje spodnie strony (blaszki) tworząc na czubku zagłębienie. Niektóre wywlekają się do tego stopnia że mogą tworzyć coś w rodzaju kielicha. Kolor? Oczywiście czerwony, ale im osobnik starszy tym bardziej pomarańczowieje (zwłaszcza przy krawędziach) i jaśnieje. Osiągają spore rozmiary, nawet do 25 cm średnicy kapelusza. Powierzchnia matowa (czasami z lekkim połyskiem) i jednorodna.
DSC_0061
Skąd się biorą na kapeluszu białe kropki? Jest to pozostałość po „czasach młodzieńczych”. Młode osobniki pokryte są białą koronką, błoną, albo profesjonalniej osłonką, która podczas wzrostu grzyba zostaje rozerwana i uniesiona po czym przylepia się do kapelusza rozciągając się wraz z jego dalszym wzrostem. Owocnik nosi jej szczątki potem na sobie aż do końca swojego żywota. jej szczątki to właśnie białe kropki 🙂

Czasami osłonka owocnika w pewnych okolicznościach zostanie oddzielona od kapelusza, wtedy może być pozbawiony białych kropek. Dzieje się tak np. gdy w początkowym okresie wzrostu osłonka zostanie spłukana przez deszcz, albo owocnik jest zbyt mokry by mogła się na nim zatrzymać. Widać to na owocniku ze zdjęcia poniżej.

DSC_0020

Blaszki ma białe, lub bladożółtawe.

Trzon biały, gruby (nawet do 4 cm średnicy) za młodu pełny, w miarę wzrostu staje się pusty. Jest łamliwy, posiada charakterystyczny pierścień (koronkę) sporych rozmiarów.
DSC_0065
Jest gatunkiem kosmopolitycznym tzn. występuje pospolicie praktycznie na każdym kontynencie półkuli północnej, choć wraz z siewkami sosny zawleczono go niedawno do Australii i Nowej Zelandii, Ameryki Południowej i Afryki. Lepiej mu na zadrzewionych łąkach, między brzozami niż w lesie iglastym, ale i tam potrafi sobie znaleźć dogodne warunki, pod warunkiem, że rosną w nim modrzewie. To właśnie z tymi dwoma gatunkami drzew tworzy mikoryzę (osobliwą formę symbiozy korzystną dla obu stron).
DSC_0064
Ale przejdźmy do najciekawszej części – upojenia, albo inaczej mówiąc zatrucia (:p). Odpowiedzialnymi za nie są: kwas ibotenowy (C5H6N2O4) – alkaloid powodujący odurzenie (lub jak kto woli – zatrucie) oraz muscymol – również alkaloid, ten z kolei posiada właściwości psychoaktywne. Muscymol nie jest metabolizowany przez człowieka i wydalany jest w postaci niezmienionej. Efekt spożycia porównywany jest ze „świadomym śnieniem”, coś na wzór wizji hipnagogicznych (efekty wizualne, często kinestetyczne, ponadzmysłowe). Jego efekty da się odczuć już po 30 minutach od spożycia. Ich silne działanie powinno się utrzymywać przez 120 do 150 minut, i całkowicie ustąpić po 24h. Do tych nieprzyjemnych odczuć należeć może pocenie się, suchota w ustach lub uczucie zmęczenia. Do tych, które od zarania dziejów intrygowały, należy przede wszystkim estezja wzrokowa i słuchowa (to rodzaj hiperwrażliwości). Zażycie może zaburzyć postrzeganie czasu i przestrzeni!. Z reguły nie wywołują wymiotów, to zdarza się bardzo rzadko. Nie uszkadzają też narządów wewnętrznych. Nigdy nie odnotowano przypadków zachować agresywnych po zażyciu! Gdy „zatrucie” mija wzmaga się uczucie senności, a sny potrafią wyświetlać dziwaczne i barwne filmy (:p). Mówiąc kolokwialnie – FAZA! 😀 Nie ma co się dziwić, że co odważniejsi sięgają po te rarytasy naszych lasów i robią z nich weekendowy użytek 🙂
UWAGA! Szacuje się, że dawka śmiertelna dla człowieka to 15 średniej wielkości owocników!
Częste spożywanie tych grzybów może jednak uszkadzać mózg, a dokładnie powodować jego zmiany patologiczne. Badania na myszach potwierdziły tę teorię – niektóre myszy, które zażywały muchomora czerwonego miały uszkodzone mózgi.

Muskaryny w muchomorze czerwonym jest znikoma ilość – 0,0002%.

Kwas ibotenowy podczas dekarboksylacji (wydzieleniu dwutlenku węgla) przechodzi w muscymol. Dokonuje się to pod wpływem temperaturt, tak więc gotując grzyby można pozbyć się tego kwasu. Czy to ważne? Owszem! Wynika z tego rónież, że im starszy osobnik, tym większa ilość kwasu ibotenowego uległa przemianie i grzyb jest mniej trujący. Najbardziej trujące są osobniki młode!

Konkludując: O ile kwasem ibotenowym możemy się zatruć, to już jego „przegotowaną” formą czyli muscymolem możemy się jedynie upoić/odurzyć/naćpać (zależy jakie określenie kto woli) i koszty organizmu są o wiele mniejsze.

DSC_0062

Ludzie również i dzisiaj zażywają te grzyby w celu odurzenia. Spotkałem się z szeregiem opinii, że dzięki nim doznali niesamowitych doświadczeń, intelektualno-wizyjnych. Ponoć jest na prawdę przecudowne i „nie do pomyślenia”. Niektórzy po spożyciu i kilkugodzinnym odjeździe kończyli wymiotami, ale większość przeszła przez ten stan bez takich konsekwencji.

A co ja o tym myślę? Myślę, że to nie zabija, że odpowiednie dawki organizm może przyjąć i że jeśli stosowano to od 5 tysięcy lat, to coś w tym jest. W końcu człowiek nie jest mądrym i oświeconym od XVIII wieku, a od dawien dawna. Może któregoś dnia pokonam obawy i spróbuję :p Ale traktuje te moje wyznanie z przymrużeniem oka, bo wahania mam dość znaczne nad podjęciem tej decyzji!

 page_12__amanita_muscaria_by_theater-d4x91w1

Wspomniałem już wcześniej o mieszkańcach dalekiej Syberii (m.in Koriakowie) którzy traktują muchomora czerwonego w sposób boski. Według ich mitologii bóg splunął na ziemię, a w miejscu które pokryła ślina, wyrosły czerwone grzyby. Wierzyli oni również w nieprzyjazne istotny zwane nimwitami, z którymi kontakt można było uzyskać jedynie po spożyciu muchomora czerwonego (mógł to uczynić jedynie Szaman). Musiała dziać się to w ciemnościach, wtedy szaman zapadł w sen, a jego ciało trafiało do świata nimwitów. Co ciekawe muchmory były dla rdzennej ludności syberyjskiej jedynym odurzaczem. Wszystko zmieniło się gdy era kolonizacyjna dotarła tu wraz z … alkoholem :/ Wtedy Ci wyjątkowi ludzie stali się już tacy jak my.

Na koniec kilka peesów o wszystkim i niczym 🙂
P. S. Bedłka – to polski synonim muchomora czerwonego. Piękny wyraz! 🙂
P. S. 2. Ponoć „soma” o której piszą Wedy zawierała muchomora czerwonego.
P. S. 3. Ciekawe kiedy i czy w ogóle oskarży mnie ktoś o propagowanie narkotyków? :p

Co myślisz po przeczytaniu tego artykułu? Dodaj swój komentarz

Komentarze

Podobało Ci się? Polub artykuł za pomocą:

About Author

Profile photo of Piotr Jochymek

Nie wiem co mógłbym sam o sobie powiedzieć. Ja po prostu podziwiam świat, to moja modlitwa. Żyję aktywnie poznając świat i to uznałem za cel życia. Świat naokoło jest niewyobrażalnie ciekawy, a ciekawość nie ma końca! Dlatego wychodzę z domu ...

Leave A Reply

Znajdż nas na facebook'u
WYSZEDŁ Z DOMU - WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ®
Przejdź do paska narzędzi